W Krakowie już wiadomo, że odbędzie się referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. Pierwszy etap zakończył się sukcesem: od mieszkańców Krakowa, którzy mają dość nieudolnego zarządzania i kompromitujących wygłupów zebrano ponad 134 tysiące podpisów. Teraz Państwowa Komisja Wyborcza dokonuje ich weryfikacji i sprawdza, czy zostały złożone prawidłowo, a gdy skończy, wówczas ogłosi termin referendum. Podobno 30 procent podpisów jest kwestionowanych, ale to i tak niczego nie zmieni, bo wymagane jest 60 tysięcy, więc zapas jest wystarczający.
Możliwych jest kilka terminów referendum, wszystkie na przełomie maja i czerwca. Platforma może kombinować najlepszy dla siebie, czyli długi weekend związany ze świętem Bożego Ciała. Wtedy wielu przeciwników Aleksandra Miszalskiego wyjedzie z miasta, a zbyt niska frekwencja spowoduje unieważnienie głosowania. Jeżeli jednak ich liczba okaże się wystarczająca to prezydent Krakowa przegra, bo miażdżąca przewaga tych, którzy wezmą udział w referendum zagłosuje za jego odwołaniem.
Dopiero wtedy rozpocznie się prawdziwa kampania. Platforma nie wystawi przegranego Miszalskiego po raz drugi, musi więc znaleźć innego kandydata. Nie będzie to łatwe, bo chociaż Kraków uchodzi za tradycyjny bastion lewicowych liberałów (niektórzy nazywają to kołtunerią), to rozczarowanie Miszalskim, którego popierał sam Tusk, może zniechęcić do ponownego wyboru przedstawiciela tej samej partii. Podobno trwają gorączkowe poszukiwania jakiegoś posłusznego profesora, który mógłby udawać kandydata niezależnego. Najłatwiej byłoby wystawić prawnika, ale po występach Bodnara i Żurka nie jest to już zawód społecznego zaufania.
Żelaznym kandydatem na prezydenta Krakowa jest od lat biznesmen Łukasz Gibała i to prawdopodobnie on zainicjował akcję referendalną w Krakowie. Ma polityczne doświadczenie, bo był już posłem z listy Platformy, należał do partii Palikota, a dziś jest radnym miejskim i ma swój klub radnych „Kraków dla mieszkańców”. Podobno stać go na kosztowną kampanię i będzie poważnym konkurentem dla kandydata swojej dawnej partii.
Kandydatów prawicy będzie dwóch lub trzech, co znacznie obniży ich szanse. Prawo i Sprawiedliwość wystawi któregoś z młodszych polityków, na brak wyboru nie może narzekać. Konfederacja, która w Krakowie nie ma ani jednego radnego, będzie walczyć o wynik, który nie będzie kompromitacją. Podobno również Grzegorz Braun przymierza się do startu w Krakowie. Jest jeszcze grupa samorządowców, która firmowała zbieranie podpisów i jest lewica, jedna na pasku Platformy, druga wokół zbuntowanego Adriana Zandberga.
Kalendarz wyborczy, normowany przepisami, wskazuje termin ewentualnych wyborów. Jeżeli do referendum dojdzie w okolicach końca maja, to wybory odbędą się w końcu sierpnia. Wtedy frekwencja nie ma już znaczenia, a walka o tych, którzy w tym czasie nie wyjadą na wakacje, będzie bardzo zażarta. Na razie jednak poczekajmy ze spekulacjami do czasu, gdy referendum rozstrzygnie czy obecny prezydent zostanie odwołany. Jeżeli tak się stanie, to Kraków okaże się referendalnym poligonem dla wielu innych miast i gmin w Polsce.
Ryszard Terlecki
· Napisane przez Administrator
dnia March 27 2026
26 czytań ·
Ten serwis używa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)Prezentowane na stronie internetowej informacje stanowią tylko część materiałów, które w całości znaleźć można w wersji drukowanej "Głosu - Tygodnika Nowohuckiego".