Awantury w partii, która dawniej należała do Szymona Hołowni, a teraz zmaga się z wyborem nowego lidera, wywołują coraz liczniejsze komentarze o jej możliwym wyjściu z rządowej koalicji. Pojawiają się głosy, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która walczy o schedę po Hołowni, mogłaby ze swoimi zwolennikami opuścić koalicję oszustów, zmontować poparcie dla nowego rządu i kandydować na premiera. Czy partie opozycyjne wobec ekipy Tuska mogłyby ją poprzeć? Prawo i Sprawiedliwość przygotowuje się do wyborów parlamentarnych za półtora roku, ale do tego czasu mogłoby zaakceptować zmianę w myśl zasady: nic gorszego od Tuska nie może nas spotkać.
Oczywiście trudno spodziewać się po większości posłów od Hołowni (ich partia nazywa się Polska 2050), że przedłożą interes Polski ponad swoje osobiste interesy. Ale przecież Tusk zobowiązał się powołać Pełczyńską-Nałęcz na wicepremiera i obietnicy nie dotrzymał, jej zwolennicy mają więc pretekst do okazania swojego niezadowolenia. Z kolei Hennig-Kloska, która rywalizuje z Pełczyńską o fotel przewodniczącej tej partyjki, broni zażarcie dotychczasowej koalicji, trzymając się kurczowo stołka ministra klimatu i środowiska. Nie ma się co łudzić, że nowy rząd poradziłby sobie z obecnym kryzysem (w służbie zdrowia, rolnictwie, finansach, inwestycjach itd.), ale przynajmniej mógłby pozbyć się największych szkodników, czyli Kierwińskiego, Nowackiej, Krajewskiego, Żurka, a przede wszystkim samego Tuska.
Można przypuszczać, że ani PiS, ani Konfederacja, nie delegowałyby swoich przedstawicieli do takiego rządu (chociaż trudno przewidzieć co zrobi Mentzen). Mogłyby jednak przynajmniej popierać merytoryczne rozwiązania. Oczywiście taki przewrót doprowadziłby do wewnętrznej wojny w Platformie, gdzie także jest wielu przeciwników Tuska, którzy jak dotąd milczą, zastraszeni perspektywą wyrzucenia z partii, a co najmniej wyrzuceniem z list w najbliższych wyborach. Czy taki scenariusz jest możliwy przekonamy się już w ciągu najbliższych tygodni. W Sejmie krążą najróżniejsze plotki, także o tym, że sam Hołownia, który jest posłem i wicemarszałkiem, ma już dość poniżeń i zamierza opuścić koalicję z częścią swoich zwolenników. Niektórzy z posłów Polski 2050 zadają jednak pytanie, czy zdąży to zrobić zanim Tusk wchłonie resztki jego partii.
Jest też możliwe, że Prawo i Sprawiedliwość wystąpi z tzw. konstruktywnym wotum nieufności dla premiera i przedstawi swojego kandydata na premiera technicznego, czyli niepartyjnego. Byłby to premier na czas do wyborów, a jego zadaniem byłoby powstrzymanie upadku polskiej gospodarki. Czy takie rozwiązanie poparłyby inne partie, przede wszystkim Konfederacja oraz grupa niezadowolonych posłów Hołowni, to pytanie, na które dziś nie ma odpowiedzi. Natomiast w najbliższej przyszłości można spodziewać się wotum nieufności dla ministra rolnictwa z PSL, który – podobnie jak jego partia – lekceważy tragiczną sytuację polskiego rolnictwa w związku z forsowaniem przez Unię Europejską, a przede wszystkim przez Niemcy, umowy z Mercosur.
Przedwiośnie tego roku może być okresem, w którym ostatecznie ukształtuje się polityczna scena na czas do wyborów parlamentarnych jesienią 2027 roku. Platforma wierzy, że do tego czasu połknie polityczne przystawki czyli Polskę 2050 i PSL, a następnie wraz z sojuszniczą lewicą wygra wybory. Polska patriotyczna powinna zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić.
Ryszard Terlecki
· Napisane przez Administrator
dnia February 01 2026
33 czytań ·
Ten serwis używa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)Prezentowane na stronie internetowej informacje stanowią tylko część materiałów, które w całości znaleźć można w wersji drukowanej "Głosu - Tygodnika Nowohuckiego".