[2026.02.27] Naiwni, oszukani, zadowoleni
Dodane przez Administrator dnia 26/02/2026 08:21:29
Ledwo zaczęło się poprawiać, ledwo Polacy poczuli w swoich portfelach pomyślne zmiany, ledwo ruszyły inwestycje, małe, duże i te największe, a już musieli to zepsuć nieudacznicy Tuska i jego, pożal się Boże, koalicjanci. Znów ruszyło rozkradanie państwowych pieniędzy, znów cwaniacy napychają sobie kieszenie, znów partacze wzięli się za zarządzanie narodowym majątkiem. Do tego dołączyli lewicowi maniacy, którym obyczajowa rewolucja pomieszała w głowach i którym Czarzasty myli się ze Stalinem. Wszyscy widzimy, że jest gorzej, ale nie wszyscy jesteśmy gotowi przyznać się do błędu głosowania na własną biedę. Po ośmiu pomyślnych latach, kiedy wszyscy odczuwaliśmy, że jest coraz lepiej (i to pomimo pandemii, wojny za granicą i wojennej inflacji), niektórzy dali się omamić oszustom i teraz łapią się za głowę.
Nie wszyscy widzą swój błąd. Są tacy, co wbrew faktom wierzą, że kłopoty są przejściowe, drożyzna minie, a gospodarczy zastój nie przełoży się na ich dochody. Jak wynika z sondażu, przeprowadzonego dla Onetu, 28 procent pytanych odpowiedziało, że ich sytuacja materialna poprawiła się w ostatnich dwóch latach! Ciekawe, kim są ci, którym się poprawiła? Sondaż przeprowadzono tylko w dużych i średnich miastach, ale i tak odpowiedzi wydają się zaskakujące. Przecież w miastach też kupujemy żywność, płacimy za prąd i gaz, korzystamy z komunikacji miejskiej. Czy komuś z nas poprawiła się sytuacja materialna? Czy z optymizmem patrzymy w przyszłość?
Wprawdzie większość, bo 33 procent ankietowanych odpowiedziało, że ich sytuacja uległa pogorszeniu, ale to tylko jedna trzecia. Ponadto 32 procent stwierdziło, że w ich budżetach nic się nie zmieniło. A więc jest dobrze? Nie chodzimy do sklepów, nie płacimy rachunków? Cieszymy się, gdy gołym okiem widać, że jest coraz gorzej?
W ciągu ośmiu lat rządów PiS wykonaliśmy ogromny skok do przodu. Nie brakowało błędów, ale bilans był z pewnością dodatni. Teraz rząd skwapliwie przyjmuje ograniczenia, które narzuca nam Unia, hamuje rozwój, zwiększa długi, a przede wszystkim ma w nosie zwykłych obywateli i ich poziom życia. Rząd się wyżywi – mówili kiedyś komuniści, a dziś powtarza to lewicowo-liberalna szajka. Jeszcze próbują oskarżać polityków PiS, żeby odwrócić uwagę opinii publicznej, ale idzie im to coraz gorzej, bo większość sędziów nie jest głupia i nie chce narazić się na utratę prawa wykonywania zawodu, gdy nadejdzie polityczna zmiana.
Tymczasem Platforma połknie resztki partyjki Hołowni, zmusi PSL do wystawienia wspólnych list wyborczych, ogra Czarzastego i jego lewicę. Trwają przygotowania do utworzenia kolejnej „trzeciej nogi”, która będzie przekonywać naiwnych, że jest czymś świeżym w polityce. Cóż z tego, że ze starymi, ogranymi figurami? Platforma (z przylepionym PSL) i lewica pójdą jednym frontem, walcząc o wspólne 30 procent, a nowa partia będzie miała za zadanie zdobyć 7 – 8 procent i dołożyć się do przyszłej koalicji. Taki jest plan Tuska na utrzymanie władzy. Dlatego prorządowe media przekonują, wbrew faktom, że jest coraz lepiej. Ani wzrost bezrobocia, ani katastrofa służby zdrowia (dotyczy pacjentów, bo są lekarze, którzy zarabiają 150 tysięcy miesięcznie), ani rosnąca drożyzna, nie przekonają wielbicieli Tuska, że także oni odczują negatywne skutki jego rządów. Z pomocą przyjdą też Bruksela i Berlin, dla których obecny rząd jest wygodnym popychadłem w unijnych sporach. Czy naiwni zwolennicy Tuska przyznają się do błędu i nie pozwolą na dalsze trwanie tej ekipy?
Ryszard Terlecki