UPŁYWA CZAS W RYTM KALENDARZA...
Dodane przez Administrator dnia 27/12/2007 16:46:38
Na co dzień zwykle tego nie dostrzegamy, jednak o upływie czasu zaczynamy myśleć w okolicy świąt Bożego Narodzenia. I nic dziwnego, bo w tydzień po nich jawi się w kalendarzu kolejny Nowy Rok.
Rozszerzona zawartość newsa
Kaleo po grecku znaczy zwołuję, a ponieważ rzymscy arcykapłani mieli zwyczaj zwoływać ludność w pierwszym dniu miesiąca, by obwieścić jego długość, święta przypadające w czasie jego trwania, zatem pierwszy dzień każdego miesiąca określano mianem calendae i stąd nasz kalendarz. W większości europejskich języków nazwa kalendarza wywodzi się z tego łacińskiego źródłosłowu; tylko po węgiersku kalendarz zwie się naptar, zaś po turecku - takvim. Zrazu w Rzymie liczono lata "ab urbe condita", czyli od założenia miasta. Rok liczył 304 dni, podzielone na 10 miesięcy. Za Numy Pompliusza wprowadzono kalendarz z 355 dniami podzielonymi na 12 miesięcy. W czasach Juliusza Cezara, w 46 roku p.n.e. ów kalendarz, zbliżony długością roku do księżycowego, "spieszył się" już prawie o kwartał. Dlatego dokonano reformy i zaczął obowiązywać kalendarz zwany juliańskim. Liczył on 365 dni i 6 godzin. Ponieważ jednak rzeczywisty rok słoneczny ma 365 dni 5 godzin 48 minut i 48 sekund, więc już od początku obowiązywania kalendarza juliańskiego zaczynała narastać kolejna różnica czasowa. Co 128 lat zbierał się 1 dzień z tej różnicy między czasem rzeczywistym, a kalendarzem juliańskim. Potrzebna więc była kolejna reforma. Dokonał jej papież Grzegorz XIII w 1582 roku, który zadekretował, że po dniu 5 października, nastąpi nie 6, lecz 15 października. Dlaczego na zanik 10 dni zdecydowano się w październiku, a nie innym miesiącu tego 1582 roku? Bo w tych dniach prawie nie ma świąt kościelnych. Dokładnie 15 października 1582 roku kalendarz zwany gregoriańskim zaczął obowiązywać w państwach katolickich - w Hiszpanii, Portugalii, na części terytorium Włoch oraz w Polsce. U nas było to tym łatwiejsze, że akurat w Warszawie obradował Sejm i można było szybko zatwierdzić reformę. Ale nie obyło się bez "zamieszek kalendarzowych". Przeciw owej reformie zaprotestowali mieszkańcy "ziem ruskich", także Litwini, a przede wszystkim w większości protestancka ludność przynależnych wtedy Rzeczpospolitej Inflant (obecnie część Litwy, Łotwa i Estonia).
Z przyjęciem reformy gregoriańskiej Francja zwlekała do 9 grudnia 1592 roku (po którym nastąpił od razu 20 grudnia), przyspieszając niejako nadejście świąt Bożego Narodzenia. Katolicy szwajcarscy, niderlandzcy i niemieccy w księstwach południowych uznali reformę w 1583 roku. Węgrzy ociągali się aż do 1587 roku, ale najdłużej trwał opór w krajach protestanckich - na terytorium całych Niemiec nowy kalendarz przyjęto dopiero w 1700 roku, a w Anglii - w 1752 roku. W Europie najpóźniej przyjęła go Grecja, bo dopiero w 1923 roku, a na świecie - Turcja w 1927 roku. Kalendarz gregoriański - twórcą obliczeń doń był Luigi Lilio - nie powracał do 46 roku przed nasza erą, kiedy zaczynał obowiązywać kalendarz juliański, lecz do roku 325 n. e., kiedy obradował sobór w Nicei (ale nie tej francuskiej, lecz położonej na terytorium dzisiejszej Turcji). Dlatego tzw. przesilenie zimowe w kalendarzu gregoriańskim przypada na dzień 21 grudnia, gdy w kalendarzu juliańskim - 24 grudnia. Chodziło jednak o wyznaczenie równie ważnego święta katolickiego Wielkiej Nocy. A właśnie na soborze nicejskim przyjęto zasadę, że obchodzi się Wielkanoc w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni Księżyca przypadającej po dniu wiosennej równonocy. Oznacza to, że Wielkanoc może przypadać w okresie od 22 marca do 25 kwietnia. Inną ważną zasadą reformy kalendarza zadekretowanej przez Grzegorz XIII jest uznanie za lata przestępne wszystkich podzielnych przez 4, ale nie przez 100, z wyjątkiem podzielnych przez 400. Dlatego lata 1600 i 2000 były przestępne, a 1700, 1800 i 1900 - nie. Kalendarz gregoriański wydłużył ze 128 lat do 3000 lat konieczność dodawania 1 dnia dla zniwelowania różnicy między czasem rzeczywistym i kalendarzowym.
Dzisiaj w świecie niemal powszechnie obowiązuje kalendarz gregoriański; juliański jest stosowany w Kościele prawosławnym raczej dla celów liturgicznych. Ale są państwa, gdzie mamy odmienne systemy kalendarza. W Izraelu, szczególnie w środowiskach ortodoksyjnych, powszechny jest kalendarz żydowski, w którym Nowy Rok (Rosz ha-Szana) przypada na wrzesień, rok zwykły liczy 353 - 356 dni, a przestępny 383 - 385 dni. Rachubę lat przyjmuje się od stworzenia świata, zatem obecnie w kalendarzu żydowskim jest rok 5768. W krajach muzułmańskich - ale nie we wszystkich - liczy się lata wedle kalendarza wywodzącego początek od roku 622 n.e., od hidżry czyli emigracji (niektórzy mówią ucieczki) proroka Mahometa z Mekki do Medyny. Nowy Rok przypada w pierwszym dniu roku księżycowego. Za początek kalendarza przyjmuje się dzień 15 lub 16 lipca 622 r. n.e. (naprawdę hidżra odbyła się 24 września tegoż roku), tak więc muzułmanie mają obecnie 1427 rok AH(anno hegirae). Wprawdzie Iran i Afganistan to też kraje muzułmańskie, ale tam stosowany jest kalendarz perski. Lata liczone są również od hidżry Mahometa, lecz jest to kalendarz solarny oparty na roku słonecznym, a nie lunarny, jak muzułmański. Rok trwa dokładnie 365,24242 dnia, co daje błąd jeszcze mniejszy niż w kalendarzu gregoriańskim, bo wynoszący 1 dzień na 4500 lat. Nowy Rok (Nowruz) przypada na dzień równonocy wiosennej, a początek kolejnego miesiąca to przejście słońca w następny znak zodiaku. Przestępne są lata, które podzielone przez 33 dają w wyniku 1,5,9,13,17,22,26,30, tak, by w każdym okresie 33-letnim przypadało 8 lat przestępnych. W Etiopii obowiązuje kalendarz bazujący na kalendarzu koptyjskim, a ten z kolei wywodzi się z kalendarza staroegipskiego, będącego mieszaniną kalendarzy solarnego, lunarnego i agrarnego opartego na cyklu wylewów Nilu. W kalendarzu koptyjskim 12 września 2007 roku rozpoczął się rok 2000, bowiem erę liczy się w nim od narodzenia Chrystusa, którą Annianus z Aleksandrii wyliczył na 9 rok n.e. W Korei Północnej stosuje się kalendarz ery dżucze. Do daty wedle kalendarza gregoriańskiego dodaje się kolejny rok ery dżucze liczonej od dnia urodzenia Kim Ir Sena 15 kwietnia 1912 r. Data pisana w ten sposób wygląda następująco 31 grudnia 2007 dżucze 96. Zmiana wprowadzona została w 1997 roku. W Indiach reformę kalendarza przeprowadzono w 1957 roku (za moment wyjściowy przyjęto erę Saka, czyli 78 r. n.e.) i Nowy Rok przypada tam na dzień 21 marca lub 22 marca.
+ + +
Pierwszy kalendarz wydrukował w Polsce Kasper Straube - w Krakowie na rok 1474 roku po łacinie, a na rok 1516 również w języku polskim. Krakowscy typografowie drukowali też kalendarze, zawierające nie tylko daty powszednie i świąteczne, lecz także zbiory wiadomości z astrologii, medycyny, moralności, historii, genealogii, lekcje gospodarstwa domowego, myślistwa, dobrych obyczajów itp. również w językach obcych (cyrylicy nie wyłączając) i eksportowali swe produkty na wschód i na zachód Europy. Albo tez sami "cywilizowali" swymi umiejętnościami uznane miasta europejskie. Jednym z takich drukarzy był Stanisław Mateusz Cosmerovius, z racji swego pochodzenia związany z terenami nieodległymi od dzisiejszej Nowej Huty. Cosmerovius, czyli po polsku Kocmyrzowski urodził się w 1606 roku w Wawrzeńczycach, majątku Tanglów. bądź Danglów wywodzących się z Chebu w północnych Czechach, którzy dorobiwszy się w Krakowie znacznej fortuny kupili Kocmyrzów wraz z Wawrzeńczycami. Stanisław Mateusz wyuczył się drukarstwa u Franciszka Cezarego, ponoć miał też w Krakowie własną drukarnię, ale w 1640 roku przeniósł się do Wiednia, by przejąć tam oficynę Formikina, jedną z najważniejszych w tym mieście. W rok później ożenił się z wdową po poprzednim właścicielu i dzięki temu stał się obywatelem miasta. Otrzymał też tytuł nadwornego drukarza (hofbuchdrucker) i tytuł szlachecki, zatem dodał do nazwiska Cosmerovius przydomek "von Lorenzberg" na pamiątkę Wawrzeńczyc (włoski Lorenzo to polski Wawrzyniec, a w prawosławiu tłumaczy się to imię jako Ławrentij). Kocmyrzowski jest twórcą co trzeciej książki wydanej w XVII wieku w Wiedniu, a wydrukował ich w sumie 350 - po łacinie, po włosku, po niemiecku i po węgiersku. Tak bogaty dorobek jest wynikiem produkcji książkowej nie tylko dzieł naukowych (był drukarzem uniwersytetu w Wiedniu, ale drukował też dzieła polskich naukowców), lecz także masy popularnych w owym czasie w Europie panegiryków (utworów pochwalnych), dewocjonaliów, podręczników szkolnych wreszcie kalendarzy.
+ + +
W XXI wieku tradycyjne kalendarze, zawierające oprócz układu dni także rady z różnych dziedzin cieszą się coraz mniejszym wzięciem. W ogóle kalendarz papierowy, drukowany odchodzi powoli w niebyt. Są przecież elektroniczne organizery, także w telefonach komórkowych, a po wiadomości z różnych dziedzin sięga się coraz częściej do internetu. Warto więc pamiętać, że były czasy, kiedy praktycznie jedynym źródłem wiadomości był drukowany kalendarz, a jednym z największych ośrodków ich produkcji w Europie - Kraków. O czym lubimy zapominać, bo pewnie mało kto z mieszkańców Wawrzeńczyc jest świadom, że w tej miejscowości urodził się Stanisław Mateusz Cosmerovius, największy drukarz Wiednia drugiej połowy XVII wieku.

WOJCIECH MACHNICKI