Klątwa błękitnej krwi
Dodane przez Administrator dnia 02/05/2020 19:08:34
Od wielu tysięcy lat ludzie, opierając swą wiedzę na obserwacji przyrody, zdawali sobie sprawę, że istoty żywe dziedziczą różnorakie cechy po swoich rodzicach. Wiedzę tę wykorzystywano żeby, przez hodowlę selektywną, uzyskać poprawę wielkości plonów oraz lepsze odmiany zwierząt. Orientowano się też, że spostrzeżenia te odnoszą się również do ludzi, i – co ważne, że dziedziczenie dotyczy nie tylko właściwości pozytywnych, ale również tych złych.
Jednak niezupełnie zdawano sobie sprawę z mechanizmów wzmagających ewentualność przekazywania potomstwu różnego rodzaju cech negatywnych, w tym szczególnie wielu chorób i niepełnosprawności. Nasi przodkowie nie byli jednak całkowicie bezbronni wobec rządzących, również ludźmi, praw biologii, w tym genetyki. Na przykład wiele religii zawarło w swych świętych przekazach zakaz związków kazirodczych pomiędzy osobami blisko spokrewnionymi, ponieważ, znów na podstawie obserwacji takich przypadków, wiedziano, że wiążą się one ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia u potomstwa wad wrodzonych. Niebezpieczeństwo jest tym większe, im wyższy jest stopień pokrewieństwa genetycznego rodziców.
Jednak nie zawsze w dziejach i nie wszystkie rodziny musiały przestrzegać tabu związanego ze związkami małżeńskimi osób blisko spokrewnionych. W starożytnym Egipcie faraonowie byli wręcz zobligowani do poślubiania niektórych spośród swych sióstr, a w czasach nam bliższych członkowie wielu rodów panujących i możnowładczych wypraszali różnego rodzaju dyspensy, które pozwalały im na poślubianie kuzynek i innych blisko spokrewnionych dam. Sytuacja ta sprzyjała dziedziczeniu dóbr, tytułów i ziem, ale umacniała również negatywne pod względem fizycznym, a często również psychicznym cechy przedstawicieli danej rodziny. W historii Europy szczególnie znane są konsekwencje małżeństw zawieranych wewnątrz rodziny, które doprowadziły do bezpotomnej śmierci cierpiącego na liczne schorzenia Karola II z hiszpańskiej linii Habsburgów.
Ale i nasze dzieje znają liczne przypadki takich sytuacji. Czasem wynikały one z prawdziwego uczucia, częściej – z konieczności, kiedy potencjalnemu małżonkowi trudno było, w zhierarchizowanym feudalnym społeczeństwie znaleźć równą sobie pochodzeniem i stanem narzeczoną.
Czy z takimi realiami mamy do czynienia w przypadku odkryć poczynionych w, wielokrotnie przywoływanej na łamach „Głosu”, krypcie kaplicy pod wezwaniem Świętej Anny w Kątach Starych koło Stopnicy? Napisy na zachowanych pięknych barokowych epitafiach mówią, między innymi, że spoczywają tu szczątki zmarłych z rodziny Rupniewskich, a odkryte tablice trumienne wymieniają zmarłych z rodu Sołtyków. To oczywiście nie wszystkie osoby pochowane w krypcie, gdyż podczas badań odkryto szczątki co najmniej 42 osobników. Prestiżowe miejsce pochówku wskazuje, że również pozostałe osoby, których trumny tu złożono, należały do możnych rodów – elity ówczesnego społeczeństwa. Obserwacje poczynione w trakcie eksploracji szkieletów, dotyczące wysokości i budowy ciała, podeszłego wieku niektórych spośród zmarłych, braku zmian patologicznych typowych dla „zabiedzonej populacji” wskazują, że żyli oni faktycznie w dobrych, ponadprzeciętnych warunkach bytowych. Jednocześnie w przypadku dużej liczby szkieletów zaobserwowano zmiany patologiczne polegające na zrastaniu się kręgów. U dwóch spośród dorosłych efekty chorobowe są skrajne, gdyż doszło do skostnienia niemal całego kręgosłupa. Można przypuszczać, że są to właśnie efekty chorób na tle genetycznym, występujące w dużej frekwencji, ze względu na pokrewieństwo pochowanych. Na jednej z odkrytych czaszek widoczny jest natomiast otwór po wykonanej trepanacji. Była to próba zabiegu leczniczego. Takim zabiegom poddawano ludzi z urazami czaszki, ale również cierpiących na migrenę lub zachowujących się w sposób odbiegający od normy - chorujących na epilepsję, choroby psychiczne itp.
Część przytoczonych obserwacji, poczynionych przez antropologa, może być, na przykład, odzwierciedleniem informacji przekazanych przez źródła historyczne, które wspominają, że Maciej Sołtyk, również pochowany we wspomnianej krypcie, rzadko pojawiał się na obradach sejmu z powodu złego stanu zdrowia.
Wysoki status społeczny osób, których szczątki spoczęły w krypcie kaplicy pod wezwaniem Świętej Anny w Kątach Starych, gwarantował, z jednej strony, wyjątkowo korzystne warunki życia. Z drugiej - rodziny te, jakkolwiek znaczne i poważane, miały jednak ograniczone możliwości matrymonialne, właśnie dlatego, że ich członkowie, nie chcieli wchodzić w koligacje z uboższą szlachtą, a równocześnie nie mogli liczyć na małżeństwa z potomkami rodzin najznamienitszych i najbogatszych.
Ewa Kubica-Kabacińska, Jarosław Wróbel


Kąty Stare. Krypta kaplicy p.w. Św. Anny. Tablica trumienna Józefa Jakuba Sołtyka przed i po konserwacji. Fot. z zasobów konserwatorskich. Oprac. Ewa Kubica-Kabacińska.