W Foto-Galerii NCK do 15 kwietnia br. FRANCISZEK TWARÓG – NAUCZYCIEL LUDOWY Z LUBOCZY
Dodane przez Administrator dnia 16/03/2006 20:11:40
Do połowy kwietnia w Foto-Galerii Nowohuckiego Centrum Kultury oglądać można wystawę starych fotografii związanych z osobą Franciszka Twaroga, nauczyciela ludowego z Luboczy.
Rozszerzona zawartość newsa
Franciszek Twaróg przyszedł na świat 2 kwietnia 1891 roku we wsi Łuczanowice, gdzie wcześniej zamieszkał jego ojciec Kasper – góral z Rabki, który był robotnikiem rolnym u właściciela majątku, Władysława Mycielskiego. W rodzinie Franciszka było aż ośmioro dzieci, co pogarszało jej niełatwą sytuację materialną. Mieszkali w starym, drewnianym, krytym strzechą domku dworskim stojącym pomiędzy dwoma stawami. Pomimo biedy, Franciszek ukończył Seminarium Nauczycielskie. W latach nauki w seminarium należał do tajnych kółek samokształceniowych, był piłkarzem w “Wiśle” i “Wawelu”, chodził także na gimnastykę do krakowskiego “Sokoła”. Świadectwo dojrzałości otrzymał w roku 1910 - w rocznicę zwycięstwa pod Grunwaldem. W tym samym roku rozpoczął pracę w Czulicach, gdzie dał się poznać jako zdolny nauczyciel, dobrze radzący sobie nawet z 60-osobową klasą. W wiejskiej świetlicy, gdzie gromadziła się po lekcjach dorastająca młodzież urządzał zabawy, odczyty i przedstawienia ujawniając swe predyspozycje do pracy społecznej. Założył nawet małą orkiestrę smyczkową.
+ + +
Po trzech latach został przeniesiony przez Inspektorat Szkolny w Krakowie do Branic, gdzie doskonalił się w robotach ręcznych, ogrodnictwie, sadownictwie i hodowli pszczół. W 1913 roku na fali dążeń wolnościowych założył Drużynę Bartoszową należącą do Chorągwi w Krakowie. Po wybuchu pierwszej wojny światowej drużyny te zostały rozwiązane po odmowie złożenia przysięgi wojskowej na wierność Austrii, a Franciszek Twaróg powrócił ze zgrupowania w Mszanie Dolnej do szkoły w Branicach. Jako nauczyciel, pisarz gminny, członek komisji aprowizacyjnej i straży pożarnej został zwolniony ze służby wojskowej. W Branicach poznał swą przyszłą żonę Teresę Starkel, która pracowała tam jako nauczycielka. Na własną prośbę, po kilku latach pracy w Mogile i Branicach, został przeniesiony do zrujnowanej przez wojska austriackie i żandarmerię szkoły w Luboczy. Czterdziestoletni dobytek szkoły został całkowicie zniszczony. Zniszczone zostały ławki, stoły, piece, wszystkie akta, pomoce naukowe i zbiory biblioteczne. Ocalała tylko pieczątka. Franciszek Twaróg mając 26 lat został kierownikiem tej placówki w dniu 7 maja 1917 roku.
Ze szkołą w Luboczy związany był najdłużej, w roku 1934 ufundował dla niej sztandar. W 1954 roku został usunięty ze szkoły za odmowę zdjęcia krzyża. Do pracy w szkole przywrócono go po protestach mieszkańców Luboczy i Grębałowa.
+ + +
Franciszek Twaróg był wielkim patriotą i nauczycielem, ale przede wszystkim – wychowawcą. Dzieci kochały go jak własnego ojca, traktując szkołę jak drugi dom. Uczył wszystkich przedmiotów. Prowadził także rozmaite kursy: sadownictwa, pszczelarstwa, stolarstwa, robót ręcznych. Nauczał również muzyki; był świetnym skrzypkiem. Uwielbiał grać Schummana, zaś jego żona Teresa, również nauczycielka, grała wybornie na fortepianie. Franciszek Twaróg był także urodzonym społecznikiem, inicjatorem budowy w 1934 roku Domu Ludowego w Luboczy i członkiem-założycielem rozmaitych kół np. Związku Nauczycielstwa Polskiego czy komitetów ds. Ochotniczych Straży Pożarnych, a po wojnie elektryfikacji wsi. Jedno z prezentowanych na wystawie zdjęć przedstawia córkę Franciszka Twaroga, Marię Zderkowską, stojąc wraz z koleżankami: Błachówną z Grębałowa i Krupianką z Luboczy. Z z tyłu, przy szkolnej stodole, stoi w garniturze Franciszek Twaróg. W tle widać jeszcze stodołę dworską i spichlerz Sióstr Norbertanek. Franciszek Twaróg miał wówczas 38 lat, a Marysia Twarożanka - 10. W tym samym 1929 roku w Pleszowie, podczas uroczystości dożynkowych i powitania Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – Ignacego Mościckiego, wizytującego ten urodzajny zakątek kraju, Marysia deklamowała przed nim wiersz rozpoczynający się od słów: My dzieci szkolne stajem wraz, By uczcić Ciebie Panie, Jesteśmy wdzięczne, żeś i nas przyjął na powitanie. Przed prezydentem Mościckim wystąpiła wtedy w stroju krakowskim, który specjalnie na tę okazję kazał uszyć jej ojciec, przeznaczając na to całą swą nauczycielską pensję, czyli 100 złotych.
Adam Gryczyński

Zdjęcia zobacz w galerii