[2020.12.04] Kto sieje wiatr
Dodane przez Administrator dnia 04/12/2020 19:09:49
Odkąd demonstracje tzw. strajku kobiet stały się „kadrowe”, to znaczy uczestniczy w nich głównie aktyw, organizujący protesty, ich specyfiką stało się atakowanie i prowokowanie policji. Najwyraźniej, kiedy z ulic zniknęła młodzież, która zasilała pierwsze demonstracje, grupy lewackich zadymiarzy usiłują za wszelką cenę doprowadzić do starć z policją. Towarzyszą im posłowie i posłanki z Lewicy oraz Platformy, którzy wchodzą w sam środek awantur, a gdy zostaną np. potraktowani gazem łzawiącym, powołują się na swój poselski immunitet i żądają ukarania policjantów, wykonujących swój obowiązek przywracania porządku na ulicach. A przypomnijmy, że w związku z pandemią obowiązuje zakaz zgromadzeń powyżej pięciu osób. Poselska legitymacja nie upoważnia posłów do udziału w awanturach, kierowania wyzwisk pod adresem policji czy – jak to robił Czarzasty z SLD – przebijania się siłą przez kordon policjantów.
Lewicowa chuliganeria usiłuje doprowadzić do zaostrzenia protestów i tym samym ściągnięcia uwagi zagranicznych mediów, aby stworzyć wrażenie, że w Polsce trwa komunistyczna rewolucja. Wtedy szerokim strumieniem popłyną z Zachodu pieniądze tych organizacji, które usiłują doprowadzić do zniszczenia europejskiej cywilizacji i zastąpienia jej lewicowym kołchozem, w którym znikną narody, religie i prawo, a jedyną normą będzie zaspokajanie prymitywnych pragnień. Niepokoje w Europie starają się wykorzystać najbogatsze państwa, stopniowo narzucając słabszym i biedniejszym swoją dominację. Unia Europejska pogrąża się w coraz głębszym kryzysie, a z każdym rokiem rośnie liczba jej przeciwników, już nie tylko we Włoszech, Grecji czy Hiszpanii. Lewicowo-liberalne rządy stopniowo tracą poparcie, dlatego za zagrożenie uważają Polskę i Węgry, dające przykład opierania się lewicowej ideologii.
Uliczne awantury będą coraz brutalniejsze, bo celem ich organizatorów jest doprowadzenie do rozruchów, w czasie których podpalane będą samochody i rozbijane sklepy, może nawet poleje się krew. Taki scenariusz ma doprowadzić do osłabienia państwa, a następnie przejęcia władzy, nie w drodze wyborów, ale poprzez dokonany siłą przewrót. Opozycja apeluje o wsparcie zza granicy i stara się wykorzystać lewicowe demonstracje do osłabienia rządu. Sprzyja temu pandemia i ogólne obniżenie nastrojów społecznych. Ani Budka, ani Hołownia nie mają żadnych realnych propozycji, wierzą jednak, że w chaosie ulicznych zamieszek uda się przejąć władzę. Gotowi są sprowadzić na Polskę katastrofę ekonomiczną i masowe bezrobocie, byle tylko uniknąć kolejnej wyborczej klęski.
Grudzień nie jest miesiącem sprzyjającym ulicznym demonstracjom, nadal jednak podejmowane są wysiłki, aby podtrzymać rewolucyjny zapał. Do tego potrzebne są starcia z policją i uliczne awantury, nawet przy niskiej frekwencji uczestników. Niestety, dla lewicy czas adwentu nie jest okazją do refleksji. Wulgarny język i napady na policję nie zyskają demonstracjom szerszego społecznego poparcia. A zbliżające się Święta Bożego narodzenia zjednoczą większość Polaków w przekonaniu, że przywiązanie do rodziny, pracy, tradycji i wiary jest najpewniejszą gwarancją wolności, pokoju i dostatku.
Ryszard Terlecki