[2019.06.21] Na ryby do Zesławic (2)
Dodane przez Administrator dnia 23/06/2019 15:49:12
Nad wodą siedzieliśmy już trzy godziny. Nie brało nic. Leszek zdecydował się ściągnąć zestawy i sprawdzić przynęty. Przynęty nie były ruszone. Zarzucił więc je ponowie. Słońce było coraz wyżej i zaczęło przypiekać. Przeniosłem siedzisko pod drzewo i usiadłem w cieniu. Po przeciwnej stronie zalewy jakiś wędkarz regularnie nęcił, ale do południa tylko raz wyciągnął coś niewielkiego. Około pierwszej po południu obok naszych stanowisk przejeżdżał na rowerze starszy mężczyzna. Zatrzymał się. Po chwili odezwał się do Leszka: - Panie, ja tutaj jestem codziennie do czwartej rano do dziesiątej. I nic. Ryby przestały brać po ostatnich ulewnych deszczach. Teraz, co najwyżej zdarzy się niewielki, piętnastocentymetrowy leszczyk. I to wszystko.
Chwilę jeszcze przy nas postał, ponarzekał, że zbiornik jest kiepsko zarybiany i odjechał. No cóż. Tego dnia nie złowiliśmy nic. Tylko Leszek miał jedno branie. Ale dla mnie dość wątpliwe. Delikatne podciągnięcie sygnalizacyjnej bombki mogło być skutkiem tego, że jakaś mała rybka szarpnęła za końcówkę jego dendrobeny na haczyku. I tyle.
Jakub Kleń


Tym razem ryby nie zmuszały nas do większej aktywności. Zresztą spinningista, który wędrował wzdłuż zalewu z gumowym twisterkiem, też po paru godzinach wracał do swojego samochodu o niczym.