[2019.05.10] O HONOROWYM OBYWATELSTWIE KRAKOWA
Dodane przez Administrator dnia 11/05/2019 10:53:51
Niedawno Komisja Główna Rady Miasta Krakowa opiniowała kandydatury do tytułu Honorowego Obywatela Miasta Krakowa. Z dwóch zgłoszonych kandydatur przez radnych - prof. Antoniego Dziatkowiaka i Agnieszki Radwańskiej - Komisja zaopiniowała przyznanie tego tytułu, w tym roku, wybitnemu kardiochirurgowi i prekursorowi przeszczepów serca w Krakowie liczącemu sobie 88 lat. Propozycja drugiej kandydatury nie została odrzucona, a jedynie nie uzyskała bezwzględnej liczby połowy głosów członków Komisji Głównej. Część radnych nie głosowała przeciw, a jedynie wstrzymała się od głosu. Do tych osób należałem i ja, za co ostatnio spotkała mnie fala hejtu w mediach społecznościowych. Ataki niezadowolonych wielbicieli talentu jednej z najlepszych polskich tenisistek dotykają mnie w różnych okolicznościach. Ostatnio zaczepił mnie przepasany białoczerwoną szarfą mężczyzna w katedrze wawelskiej, podczas mszy 3 maja, zadając złośliwe pytanie, czy jest ktoś kto bardziej rozsławił Kraków od jego faworytki do tytułu HOK. Odszedł niezadowolony, gdy zwróciłem mu uwagę o niestosowności takiego zachowania w kościele.
Zanim wyjaśnię motywy swojego postępowania w tej sprawie, to przybliżę historię tytułu Honorowego Obywatela Krakowa. Jest on nadawany przez rajców krakowskich od XIX wieku. Po raz pierwszy przyznano go w 1850 roku i do roku 1918, czyli przez 68 lat, tytuł ten otrzymało 25 wybitnych obywateli związanych z Krakowem. Otrzymywali go zasłużeni dla miasta dostojni i wiekowi panowie, a wśród nich byli m.in. Józef Dietl, Adam Potocki, Władysław Czartoryski, Mikołaj Zyblikiewicz, Jan Matejko, który nawiasem mówiąc dyplom zwrócił w proteście za wyburzenie budynków szpitalnych i kościoła Św. Ducha, a na początku XX wieku Władysław Żeleński, znany kompozytor i pedagog w wieku 75 lat. W czasie II Rzeczpospolitej, czyli przez 21 lat przyznano jedynie 3 tytuły Honorowego Obywatela Krakowa marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu i dwóm duchownym - biskupowi Władysławowi Bandurskiemu – honorowemu kapelanowi Legionów i kardynałowi Adamowi Sapiesze. W czasach PRL tytuł otrzymało 6 osób, z tego pięciu w 1992 roku go odebrano m.in. Józefowi Cyrankiewiczowi i Henrykowi Jabłońskiemu. Jedynie obronił się wybitny aktor Ludwik Solski, który tytuł dostał w 1951 roku. Pierwszy tytuł Honorowego Obywatela Krakowa po roku 1990 otrzymał Sławomir Mrożek, a potem nastąpił szybki rozwój i do roku 2018, przez 28 lat przyznano 46 tytułów i to nie tylko Polakom, ale też wybitnym światowym politykom, jak np. prezydentom USA Georgowi Bushowi i Ronaldowi Reaganowi, czy premier Margaret Thatcher.
Obecnie regulamin przyznawania tego tytułu przewiduje, aby podczas kadencji Rady Miasta tytuł mogły otrzymać 4 osoby. W sytuacji gdy rozpoczęła się nowa pięcioletnia kadencja rady uważałem, że przyznanie od razu dwóch tytułów będzie niepotrzebnym przyspieszeniem. Ponadto te dwie kandydatury były nieporównywalne. Z jednej strony sędziwy profesor medycyny, a z drugiej młodziutka sportsmenka. Jeszcze raz zapewniam, że nie byłem przeciwko kandydaturze znanej polskiej tenisistki, której sukcesy cenię i uważam, że w przyszłości taki tytuł może otrzymać. Może jednak trzeba jej dać szansę, aby coś dobrego dla naszego miasta mogła jeszcze dokonać. Sobiesław Zasada, w latach młodości wielokrotny mistrz Polski i Europy w rajdach samochodowych, dopiero niedawno, w sędziwym wieku, po zainwestowaniu swoich pieniędzy w Krakowie, został wyróżniony innym ważnym dla naszego miasta odznaczeniem - Medalem Cracovia Merenti.
Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego felietonu otworzą się oczy niektórym osobom i zaprzestaną niczym nieuzasadnionego mnie atakowania.
SŁAWOMIR PIETRZYK