[2019.02.08] Wiosna szybko minie
Dodane przez Administrator dnia 08/02/2019 20:02:54
W polityce poczucie humoru jest równie ważne jak dobry program wyborczy. Takie poczucie humoru musiał zaprezentować Grzegorz Schetyna, przedstawiając Koalicję Europejską, czyli zgromadzenie byłych premierów i jednego byłego ministra. Parlament Europejski oferuje emerytury, o których nikomu nie śniło się w Polsce, nic więc dziwnego, że grono politycznych weteranów zapisało się na listy wyborcze. Problem w tym, że nie będzie łatwo znaleźć się na tych listach. Wszystko ładnie wygląda w telewizji, ale czy działacze i działaczki Platformy zgodzą się na to, aby ich lider lekką ręką rozdawał tak atrakcyjne prezenty ludziom z innego politycznego świata? Czy zgodzą się na to, aby Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz czy Marek Belka obsadzili „jedynki” na listach do Parlamentu Europejskiego? Czy Sikorski albo Kopacz dostaną miejsca, które zapewnią im wybór? A co z prezydentami, Komorowskim i Kwaśniewskim, którzy też podobno zamierzają startować? Lista wyborcza zmieni się w polityczny kabaret, a posłowie i posłanki PO stracą okazję na zdobycie wysokich uposażeń. Schetyna chce zastraszyć SLD, PSL i Nowoczesną, aby zmusić ich do wspólnego startu. Czy to się uda? Bardzo wątpię. I SLD, i PSL mają teoretyczną szansę na 2 – 3 mandaty, w Koalicji Europejskiej te szanse maleją do zera.
Nad pomysłem Schetyny kładzie się cieniem nowa partia, założona przez Roberta Biedronia. Wprawdzie pomysł nazwy tej partii „Wiosna” jest równie udany jak nazwa partyjki Ryszarda Petru, byłego lidera Nowoczesnej, którą swoją ekipę nazwał „Teraz” i zaraz dostał 0,9 procenta w sondażach wyborczych. Z takimi wynikami można startować do Rady Gminy Pacanów, ale nie w poważnych wyborach. Biedroń jest w lepszej sytuacji, bo jego pomysł ma urok nowości i z pewnością przygarnie trochę sfrustrowanych działaczy i wyborców zarówno PO, Nowoczesnej, SLD, jak i Kukiza. Problem w tym, że Biedroń dokładnie powtarza drogę Palikota, o którym dziś już nikt nie pamięta. Z Palikota skopiowany jest program gospodarczy Biedronia, podobnie jak i wszystkie antykościelne akcenty. Co jest nowego? A no nazwisko lidera i nic poza tym. Czy to wystarczy do wymarzonych paru procent? Nawet gdyby to się udało, już po kilku miesiącach posłowie Wiosny (!?) zaczną rozchodzić się po innych klubach. Czy wyborcy dadzą się na to nabrać? Tylko trochę młodych, którzy nie pamiętają wydarzeń sprzed paru lat może ulec wrażeniu, że komedię, którą odgrywa Biedroń (który sam był już i w SLD, i u Palikota) on sam traktuje poważnie.
Biedroń zebrał duże pieniądze na warszawską imprezę i na ściągnięcie zwolenników z całego kraju, żeby wypełnić wielką salę. Czy źródła tych pieniędzy są te same, które cztery lata wcześniej zainwestowano w Nowoczesną? Bo działacze są ci sami: wcześniej pojawiali się w SLD, u Palikota, w różnych stowarzyszeniach promujących mniejszości seksualne, w organizacjach proaborcyjnych i w lewicowych klubach antykościelnych. Palikot zniknął po jednej kadencji, teraz ten sam los spotyka Nowoczesną. Biedroń ma zebrać osierocony elektorat po upadłych partiach, byle tylko Prawo i Sprawiedliwość nie zdobyło większości wystarczającej do zmiany konstytucji. Za przeciwnikami obecnego rządu stoją wielkie pieniądze, międzynarodowe wpływy i obce media, przebrane w polskie maski. Ich celem jest osłabienie polskiego państwa i pozbawienie Polaków poczucia własnej wartości, przywiązania do tradycji i wolności.
Ryszard Terlecki