[2019.01.11] Parę słów o troci
Dodane przez Administrator dnia 11/01/2019 21:08:39
W ubiegłym tygodniu pisałem trochę o pomorskiej Parsęcie, przy okazji wspominając o troci. Dzisiaj zatem parę słów chciałbym poświęcić tej wspaniałej rybie, która łowiona jest głównie w pomorskich rzekach.
Troć wędrowna, bo o niej mowa, czyli Salmo trutta m. trutta, zwykle osiąga długość do 100 cm. Może żyć do 20 lat. Troć zasiedlała liczne rzeki, które spełniają niezbędne warunki dla rozrodu i wzrostu tej ryby. Są to wody czyste, chłodne, z szybkim prądem i odpowiednio dużymi partiami dna o podłożu żwirowym i żwirowo-kamienistym.
Jednak od II połowy XIX wieku liczba tych rzek (z naturalną populacją troci) zaczęła gwałtownie spadać na skutek postępującego procesu ich zanieczyszczenia oraz rosnącej liczby hydrotechnicznych budowli piętrzących wodę, które odcięły rybom dostęp do tarlisk. Stało się tak również w Polsce. Dawniej troć występowała dość licznie w dorzeczu Odry, docierając do jej górnych dopływów. W miarę postępującej degradacji środowiska naturalnego jej zasięg się zmniejszał. Według danych z 1954 roku wstępowała na rozród do lny i Gowienicy, a w Warcie docierała sporadycznie do Śremu, powyżej Poznania. Najbardziej liczna była populacja troci wiślanej, która docierała do górnych dopływów tej rzeki - Dunajca, Raby, Sanu, Skawy, Wisłoki i Soły. Troć licznie występowała także w środkowych dopływach Wisły - Brdzie, Wdzie, Wieprzu i Drwęcy. Sytuacja zmieniła się radykalnie wraz z budową zapory we Włocławku w roku 1968 roku. Zapora zamknęła dostęp do południowych tarlisk. Do tego doszło katastrofalne zanieczyszczenia Wisły i jej dopływów w latach 70. Wszystko to razem doprowadziło niemal do całkowitej zagłady troci wiślanej. Przerzucanie ryb i przebudowa przepławki we Włocławku, wykonana jakiś czas temu, niewiele zmieniły ten stan i dziś trudno mówić o zachowaniu populacji troci wędrownej.
Populacje troci najbardziej zbliżone do naturalnych zachowały się jedynie w rzekach pomorskich - Redze, Parsęcie, Wieprzy z Grabową, Słupi, Łupawie, Łebie, Redzie oraz mniejszych, krótkich rzekach, uchodzących bezpośrednio do Bałtyku.
Na troć wędrowną skuteczna jest większość popularnych sztucznych przynęt, takich jak woblery, rippery czy błystki obrotowe. Łowiąc w mniejszych rzekach warto założyć mniejsze przynęty, nie tak duże jak w przypadku troci jeziorowej. Dobrze sprawdzają się też wahadłówki. To co istotne, to odpowiednie i umiejętne prowadzenie przynęty, która musi być prowadzona na sporej głębokości. Ściągać można ją zarówno z prądem jak i pod prąd. Spinningowy kij nie powinien być zbyt długi, gdyż często trocie łowione są w niewielkich pomorskich rzeczkach i trzeba się nie lada nagimnastykować, by umiejętnie podrzucać przynętę, a dłuższy kij w takich warunkach może trochę przeszkadzać.
Największą troć wędrowną złowił w roku 2006 Wiesław Flis. Ryba ważyła 14,70 kg i mierzyła aż 113 cm długości. Prawdę mówiąc nie wiem, czy ten rekord został pobity. Olbrzymią troć wędrowną o wadze 13,5 kg i długości 122 cm złowił w Parsęcie w roku 2009 Igor Pomorski. Co prawda, złowiona przez niego troć była dłuższa od tej rekordowej, ale w klasyfikacji rybich rekordów liczy się waga złowionego okazu.
Jakub Kleń